Urzędnicy marszałka zza biurek na rowery
Urzędnicy marszałka wstaną dziś zza biurek i na rowerach ruszą w teren. Na szlaku będą doradzać mieszkańcom i lokalnym władzom, jak zdobyć unijne pieniądze
Ewa Mes jest kierowniczką przedstawicielstwa Urzędu Marszałkowskiego w Bydgoszczy. Na co dzień koordynuje pracę całego zespołu, odbiera tysiące telefonów i wydaje setki poleceń. Wszystko zza biurka. W poniedziałek włoży na siebie rowerowy uniform i wraz z 15 innymi pracownikami urzędu wyruszy z Torunia w trasę po województwie. Przez cztery dni odwiedzi kilkanaście miejscowości. Pokona 250 km.
- Kondycja chyba mi nie wysiądzie - śmieje się. - Jestem zaprawiona w pracy fizycznej, więc kilkadziesiąt kilometrów dziennie to dla mnie nie problem.
Do programu,,Unijne dwa kółka" zgłosiło się 16 urzędników marszałka. Trasa rajdu wiedzie przez miejsca, w których dzięki unijnym pieniądzom udało się coś wybudować lub wyremontować. To ma być niebanalny sposób na promocję tych przedsięwzięć.
- Staramy się odejść od sztampy - mówi marszałek Piotr Całbecki. - Od kilku tygodni w zabytkach odnawianych dzięki funduszom z budżetu województwa i Regionalnego Programu Operacyjnego odbywa się cykl koncertów, który jest formą promocji realizowanych w nich inwestycji. Kolejne przedsięwzięcie to zaczynający się właśnie rajd rowerowy.
Będzie to jednocześnie oryginalna metoda dotarcia z informacją do tych, którzy mieszkają w mniejszych miejscowościach.
- Nie każdy ma czas, żeby dojechać do nas i dopytać o możliwość pozyskania pieniędzy - mówi Mes. - Poza tym u siebie ludzie czują się bardziej komfortowo i nie boją się pytać.
Urzędnicy będą pomagać przechodzić przez gąszcz unijnych przepisów. Podpowiedzą, co należy zrobić, żeby dostać pieniądze na założenie własnej firmy i jakich formalności dopełnić, żeby w gminie powstała nowa droga, chodniki czy ścieżki dla cyklistów.
Ale nie tylko o fundusze tutaj chodzi. Rowerowi urzędnicy mają zmienić swój wizerunek w oczach petentów.
- Biurko, zza którego na co dzień rozmawiamy z ludźmi, zawsze tworzy jakąś barierę - przyznaje Mes. - To zawsze relacja oni - my, czyli urzędnicy - klienci. A tak zsiądziemy z rowerów i będziemy rozmawiać twarzą w twarz, jeszcze na dodatek w miłym otoczeniu.
Agata Kaźmierczak, kolejna konsultantka, która pojedzie w rajdzie śladami unijnych inwestycji, przyznaje, że reputacja urzędników nie jest za dobra.
- Ludzie często myślą, że urzędnik to człowiek bez uczuć - mówi. - Że zamiast pomagać, zasłania się przepisami i kodeksami. No i trzeba stać w długich kolejkach, żeby coś załatwić. Tym razem to my będziemy czekać na petentów.
W każdej odwiedzanej miejscowości peleton pracowników urzędu najpierw pojedzie przywitać się z władzami gminy. Później, przy specjalnie przygotowanych punktach informacyjnych na świeżym powietrzu, będzie do dyspozycji mieszkańców. Pierwszym przystankiem jest Lubicz, później m.in. Golub-Dobrzyń, Wąbrzeźno, Lisewo, Grudziądz, Chełmno, Bydgoszcz, Szubin, Żnin, Inowrocław. Przejeżdżających przez większe miasta konsultantów-cyklistów będą witać lokalne stowarzyszenia rowerowe.
- Planujemy pojawić się na trasie unijnego rajdu - mówi Łukasz Juszczak ze Stowarzyszenia Bydgoszcz Rowerowa. - Może urzędnicy na dwóch kółkach zwrócą uwagę naszych włodarzy na problem ścieżek rowerowych w mieście.
Rowery to nieprzypadkowy transport pracowników urzędu.
- W tym czasie rozpoczyna się także Tydzień bez Samochodu - mówi Krzysztof Polak, pomysłodawca akcji. - A jak wiadomo, ścieżek rowerowych w naszym regionie jest ciągle za mało, nie tylko w miastach, ale też w mniejszych miejscowościach.
,,Unijne dwa kółka" zakończą się w czwartek w Toruniu.
Anna Tarnowska,
Gazeta Wyborcza Toruń, 2010-09-13, ostatnia aktualizacja 2010-09-12 17:09