Rower na deptaku, czyli bałagan wśród znakówKłopot z ruchem rowerowym na Starówce. Cyklistom nie sprzyja chaotyczne oznakowanie, które np. jednocześnie zabrania i zezwala na jazdę po deptaku. Bałagan potęguje napięcie między rowerzystami a pieszymi. Pierwsi dowodzą, że nie powodują zagrożenia, drudzy utyskują na "szaleńców na dwóch kółkach"
Starówka jest dziś znacznie bardziej przyjaznym miejscem dla rowerów niż jeszcze kilka lat temu, kiedy cyklistom w zasadzie w ogóle nie wolno było jeździć po ścisłym centrum miasta. Co więcej, obecnie miewają oni więcej swobody niż auta. Tak jest np. na ul. Kopernika - samochody mogą dotrzeć tu tylko do ul. Piekary, rowerom pozwala się jechać dalej. Podobnie jest na ul. Marii Panny. Samochody muszą zatrzymać się na rogu z Rynkiem Staromiejskim, podczas gdy cykliście wolno wjechać na plac. Ułatwienia nie wynagradzają jednak rozterek, na jakie na każdym kroku natrafia rowerzysta, chcący respektować prawo. Oto bowiem pojawia się pytanie, czy po ul. Szerokiej i Królowej Jadwigi, czyli słynnym toruńskim deptaku, wolno jeździć rowerem, czy też nie. Zróbmy mały przegląd oznakowania.
- Cyklista jadący na Szeroką od Rynku Staromiejskiego napotka znak o całkowitym zakazie ruchu w obu kierunkach. Jest zatem oczywiste, że wjeżdżając na deptak, zrobi to niezgodnie z prawem. Podobnie jest od strony Rynku Nowomiejskiego: tu wjazdu na reprezentacyjną ulicę strzeże taki sam znak na rogu ul. Królowej Jadwigi i Prostej;
- Na Strumykowej mamy informację o zakazie ruchu, z którego wyłączone są riksze oraz rowery wjeżdżające w położone po drugiej stronie deptaka Przedzamcze oraz - uwaga! - skręcające w Wielkie Garbary. Tu zatem Szeroką można przeciąć w poprzek, a także przejechać nią kawałek wzdłuż;
- Co ciekawe, z drugiej strony, czyli na Przedzamczu, nie ma adekwatnego oznakowania. Gdyby całość miała być logiczna, na tabliczce pod znakiem zakazu ruchu cyklista przeczytałby, że nie dotyczy on rowerów skręcających w Wielkie Garbary oraz wjeżdżających w Strumykową. Tymczasem czyta tylko, że zakaz nie dotyczy rowerów. Może zatem wyjść z założenia, że wolno mu skręcić w prawo lub w lewo w Szeroką;
- Podobnie sugeruje znak na ul Mostowej (na wysokości sądu) i ul. Podmurnej (od strony północnej). Tu też jest tylko informacja, że zakaz nie dotyczy rowerów;
- Tak jak w przypadku Strumykowej i Przedzamcza, deptak można przeciąć w poprzek również wjeżdżając z Łaziennej w Szczytną i odwrotnie.
Rowerzyści skarżą się, że straż miejska próbuje wlepiać im mandaty, chociaż nie wszyscy łamią prawo wjeżdżając na deptak. Nieprzychylni im bywają też spacerujący po Starówce piesi. - Szedłem ostatnio z córką w wózku chodnikiem ul. św. Katarzyny. W pewnej chwili wyrostek na rowerze śmignął obok nas tak, że omal nie wywrócił mi wózka z dzieckiem. To nie do pomyślenia, żeby tacy ludzie mogli poruszać się po Starówce, a już na pewno nie po Szerokiej - opowiada poirytowany czytelnik, który zadzwonił do "Gazety".
- Patrole na Starówce są bardzo wyczulone na rowerzystów i to, czy jeżdżą zgodnie z prawem - zapewnia Jarosław Paralusz, rzecznik prasowy Straży Miejskiej. - Muszę jednak powiedzieć, że dziś rowerów na deptaku jest znacznie mniej niż przed laty, a ci rowerzyści, którzy się pojawiają, jeżdżą dużo spokojniej.
Co z tymi, którzy szarżują? - Cóż, jeśli jest ktoś poszkodowany, możemy skierować wniosek do sądu - mówi Paralusz. - Za stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym grozi grzywna do 500 zł. Ale musi być osoba zawiadamiająca.
- Co jeśli jej nie ma, a strażnicy zauważą cyklistę-szaleńca? - pytam.
- Jak nie z jednej strony go, to z drugiej: wtedy zatrzymamy go i wlepimy 50 zł mandatu za jazdę po chodniku - odpowiada rzecznik municypalnych.
To jednak jest możliwe tylko w ładną pogodę. Zmienione w maju przepisy dopuściły bowiem jazdę rowerem po chodniku w ekstremalnych warunkach (rzęsisty deszcz, oblodzenie, mgła).
Paweł Wiśniewiski ze Stowarzyszenia Rowerowy Toruń uważa, że w opowieściach o szalejących rowerzystach jest sporo przesady. - Codziennie w Toruniu odbywa się 10 tysięcy podróży rowerowych i jakoś nie ma doniesień o licznych przypadkach stratowania pieszych - mówi Wiśniewski. - Oczywiście, że zdarzają się wariaci i ludzie niekulturalni. Podobnie jak trafiają się oni wśród pieszych i posiadaczy aut. Ale widząc pędzącego 150 km na godz. kierowcę, nie mówimy: "zakażmy w całym mieście jazdy samochodem", prawda?
Odpowiedzialny za ruch na Starówce Miejski Zarząd Dróg obiecuje zrobić porządek z oznakowaniem. - Jesteśmy właśnie w trakcie jego przeglądu - mówi Agnieszka Kobus - Pęńsko, rzeczniczka prasowa MZD. - Wszystkie wątpliwe kwestie zostaną doprecyzowane, a jeśli będzie to konieczne, oznakowanie zostanie zmienione.
Natalia Waloch,
Gazeta Wyborcza Toruń, 2011-06-16